2historyków1mikrofon

Alternatywne szkoły historii

W ostatnich latach rozkwitają nam historie alternatywne. Półki księgarskie oferują coraz więcej tego typu literatury. Czy podobnie jak w przypadku polityki historycznej, historia alternatywna jest tylko słowem wytrychem? Co chce się przekazać za pomocą tego pojęcia? Czy taka narracja może znaleźć zastosowanie w edukacji szkolonej i akademickiej? Jaka jest różnica między historią alternatywną a kontrfaktyczną?

Powrót historii

W ostatnich latach obserwujemy powrót historii. Jest to jednak, jak się wydaje, dość specyficzny sposób korzystania z niej. Czasami określa się go zamiennie jako historię niebyłą lub historię alternatywną. Ten typ uprawiania historii lokuje się wśród nurtów literatury fantastycznej. Nie jest więc czymś podobnym do klasycznej powieści historycznej.

I tu wykorzystuje się wydarzenia historyczne, jednak tylko w pewnej mierze, przedstawia się je, w sposób całkowicie dowolny (byle dalej od stanowiska historiografii…). Historia staje się rezerwuarem różnych wydarzeń na podobieństwo zbioru użytecznych rekwizytów literackich, często wykorzystuje się także w podobny swobodny sposób postacie historyczne. Ich losy pisze się niejako od nowa.

Co różni historiografię faktograficzną od alternatywnej? Z pewnością różnica jest brak elementu fantastycznego. Często bieg historii jest zapoczątkowany od wydarzenia fantastycznego, bohaterowie posiadają nadzwyczajne przymioty, przykładowo potrafią przemieszczać się między równoległymi światami, odwiedzając wybrane epoki historyczne i wpływając na „dziejów bieg”.

Historia w takim ujęciu sprowadzana jest do przygodowej fabuły, źródła i charakterystyczna dla pracy historyka ich weryfikacja nie odgrywają większej roli. Klasycznym przykładem jest literatura science fiction (np. powieść Philippa K. Dicka „Człowiek z wysokiego zamku”).

Historia kontrfaktyczna

Często historia alternatywna jest jednym tchem wymieniana z historią kontrfaktyczną. Czy to ten sam rodzaj intelektualnego działania? Historię kontrfaktyczną uprawiają czasem zawodowi historycy, którzy szukają punktów zwrotnych w historii, próbując odpowiedzieć na klasyczne pytanie traktowane tu pomocniczo, „co by było gdyby”.

Efektem jest historia kontrfaktyczna, która dotyczy bardziej zwrotu dziejowego (po angielsku point of divdergence) niż historii alternatywnej.

W historiach alternatywnych – pisał Paweł Tomczok w recenzji pt. „Opowiadanie historii Polski – całkiem inaczej” – samo wydarzenie należy do mniej lub bardziej odległej historii, zaś utwór dotyczy dalszych dziejów alternatywnej rzeczywistości – moment dziejowego zwrotu będzie raczej wspominany niż przedstawiany: uwaga koncentrować się będzie bardziej na konsekwencjach tego zwrotu, niż opracowaniu jego możliwości. (…) Historia kontrfaktyczna dużo mocniej niż historie alternatywne wiąże swoje badania z miejscem historycznego zwrotu – zwykle analizuje możliwość innej decyzji, innego kontekstu, zdarzenia innego niż to, które znajduje poświadczenie w uznanych źródłach, zatem jest „faktem”.

Historycy więc często zadają pytania, czy, by sięgnąć do przeszłości historii Polski, odrzucenie chrztu zmieniłoby historię Polski? Jak potoczyłyby się jej losy, gdyby Konrad Mazowiecki nie sprowadził do Polski Krzyżaków, aż w końcu czy w 1939 roku Polska nie powinna pójść na współpracę z Niemcami i tym samym – wprawdzie sprowadzona do roli protektoratu – nie poniosłaby takich zniszczeń ludzkich czy materialnych.

Dydaktyka szkolna i uniwersytecka

Wykorzystanie historii alternatywnej czy kontrfaktycznej w dydaktyce szkolnej czy uniwersyteckiej nie jest niczym nowym, choć w przypadku tej pierwszej, głównie nastawionej na faktografię, uprawianie tego rodzaju ćwiczeń traktuje się z dużą podejrzliwością, wręcz odrzuca się.

W dydaktyce akademickiej wykorzystuje się ją przy różnych okazjach. Są to ciekawe „zabawy” myślowe, które pozwalają pokazać złożoność pewnych wydarzeń, wielowarstwowość stawianych pytań, dla których brak jednoznacznych odpowiedzi, m. in. z powodu niedostępności do źródeł. W skrajnych przypadkach można wykorzystać historię alternatywną do wykazania studentom ich niewiedzy, dość okrutnego „bawienia” się ich kosztem.

Popularność historii alternatywnej czy kontrfaktycznej nie zwalnia oczywiście historyków od rzetelnych, zgodnych z warsztatem badań historycznych. Nie są one ich zamiennikiem. Od poziomu badań zależy kondycja fachu, który należy stale poddawać weryfikacji. Moda na historię alternatywną czy kontrfaktyczną jest, co wydaje się na pierwszy rzut oka dość paradoksalne, mimo wszystko podkreśleniem wagi i znaczenia historii, także w wymiarze społecznym.

Wykorzystanie jej, nawet w sposób instrumentalny i karkołomny, pokazuje jej moc oddziaływania, swoistą atrakcyjność. Zdradza także ludzką tęsknotę za „poprawieniem” dziejów, zwłaszcza własnej wspólnoty.

Nasze podcasty można znaleźć także:
close

NEWSLETTER

Jeśli chce Pani/Pan być na bieżąco informowana/y o najnowszych odcinkach podcastu, prosimy o zapisanie się na bezpłatny newsletter i dołączenie do innych subskrybentów.
Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Następny Wpis

Wcześniejszy Wpis

© 2020 2historyków1mikrofon

Impressum Polityka prywatności

>

Theme by Anders Norén